Koty, wbrew przyklejanej im łatki zwierząt niezależnych od swojego opiekuna, dość często potrzebują naszej pomocy i uważności. Niekiedy też całkiem pokaźnego nakładu pracy i cierpliwości. Jedną z takich sytuacji jest alergia na jakiś składnik pokarmu. Spośród moich trzech kotów, z takim problemem zmagają (a raczej zmagały) się dwa. Może miałam pecha – ale wierz mi, że alergia pokarmowa u kota zdarza się częściej, niż mogłoby się wydawać. Podobno nawet 25% przypadków niesezonowego świądu u psów i kotów ma podłoże w alergii pokarmowej. Na szczęście istnieje na nią metoda – dieta eliminacyjna.
Dieta eliminacyjna to sposób żywienia kocich alergików polegający na eliminacji alergizującego składnika (lub składników) z diety. W przypadku kotów nie oznacza to jednak odjęcia na pewien czas jednego, konkretnego elementu, który w naszym mniemaniu jest szkodliwy. Co więcej, dietę eliminacyjną u kota przeprowadza się niekoniecznie po to, żeby poznać alergen. Chodzi raczej o to, żeby go wyeliminować. Pozbyć się wszystkich pokarmów, jakie kot do tej pory znał i bardzo stopniowo, krok po kroku, szukać takich, które alergii na pewno nie wywołują. I tego się trzymać.
Nie chodzi tutaj bowiem o błądzenie w ciemności z opaską na oczach czy eksperymentowanie, a o realną, możliwie szybką i trwałą poprawę jakości życia i zdrowia zwierzęcia.
Celem diety eliminacyjnej jest zatem znalezienie bezpiecznej karmy, która nie będzie wywoływała odpowiedzi immunologicznej u kota. Jako że uczulają białka, to taka dieta, w początkowym etapie, jest dietą monobiałkową.
Oczywiście jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości czy Twój koci towarzysz powinien (i czy w ogóle może) być na takiej diecie, skonsultuj się z weterynarzem. Nie wszystko, co na pierwszy rzut oka wydaje się być alergią, rzeczywiście nią jest! Oczywiście także na odwrót – zdarza się, że bardzo długo nie można zdiagnozować podłoża kocich dolegliwości, a winowajcą okazuje się właśnie alergia.

Mimo że czasem ciężko powiedzieć, co tak naprawdę kotu dolega (to w końcu mistrzowie ukrywania objawów), jest kilka sygnałów, które mogą potencjalnie wskazywać na alergię. Ale nie muszą – dlatego ważna jest opinia ekspercka.
Do najczęstszych objawów alergii pokarmowej u kota zalicza się:
Te objawy nie są specyficzne. Nawet jeśli problemem rzeczywiście jest dieta i Twój kot nie najlepiej reaguje na jakiś pokarm, nie zawsze oznacza to, że ma na niego alergię. Może równie dobrze mieć nietolerancję pokarmową. Różnica w kontekście objawów może być subtelna, ale w kontekście mechanizmu działania już znacząca.
Alergia jest bowiem nieprawidłową odpowiedzią immunologiczną na pewne składniki pokarmów. W prostym ujęciu organizm rozpoznaje je jako zagrożenie i wytwarza przeciwko nim przeciwciała, żeby je „zwalczyć”. Nietolerancja pokarmowa wynika natomiast z nieprawidłowości w procesach metabolicznych (np. zbyt małej aktywności enzymów niezbędnych do rozkładania niektórych składników).

Jeśli podejrzewasz, że Twój koci przyjaciel ma alergię pokarmową, postępowaniem z wyboru jest przeprowadzenie diety eliminacyjnej. Przygotuj się na dość długi proces, który będzie wymagał od Ciebie cierpliwości (a czasem nawet niezłego kombinatorstwa).
Nie ma co owijać w bawełnę, dieta eliminacyjna u kota to momentami naprawdę męcząca przeprawa – ale obiecuję, że się opłaca.
Na początku warto zrobić małe rozeznanie. Tym, co najczęściej uczula koty są białka – w zdecydowanej większości kurczak, wołowina i ryby. Niestety to właśnie te mięsa stanowią podstawę bardzo dużej części karm komercyjnych.
Oczywiście kot może być uczulony na każdy rodzaj białka i błędem byłoby przypuszczać, że winowajcą na pewno jest kurczak albo łosoś. Jeśli jednak Twój kot miał z nimi styczność – na pewno (przynajmniej na pewien czas) muszą wylecieć z jego jadłospisu. Tak jak z resztą każdy rodzaj białka, który Twój kot aktualnie spożywa. Niestety, wszystkie ulubione karmy na jakiś czas odejdą w odstawkę.
Dieta eliminacyjna u kota musi opierać się na karmach wysokomięsnych, mokrych, o składzie zamkniętym (z wyszczególnionymi wszystkimi składnikami, a nie tylko ich grupami), oznaczonych jako monoprotein. Opcjonalnie na dobrze skomponowanym BARFie. Na początku będzie to dieta monobiałkowa, czyli zawierająca wyłącznie jeden rodzaj białka.
Oznacza to, że musisz znaleźć także smaczki zawierające wyłącznie jeden konkretny rodzaj białka. Od tej zasady nie może być odstępstw – dieta eliminacyjna straci bowiem wartość diagnostyczną, a poczynione przez Ciebie wysiłki legną w gruzach. Co więcej, musisz przepatrzeć też wszystkie suplementy, które podajesz kotu i znaleźć alternatywy, jeśli zawierają w składzie białko inne niż aktualnie stosowane. Dotyczy to także białka hydrolizowanego (ale o tym za chwilę).
Pamiętaj też, że jeśli masz w domu więcej niż jednego kota, musisz zachować bardzo dużą uważność na to, żeby kot na diecie eliminacyjnej nie podjadał czegoś od innego zwierzęcia. Wylizanie talerzyka też nie wchodzi grę.
Jeszcze ostatnia rzecz, zanim zaczniesz: uzbrój się w cierpliwość. Pełna dieta eliminacyjna u kota może trwać nawet 6-8 miesięcy.
W pierwszym etapie diety eliminacyjnej musisz podawać kotu tylko jeden rodzaj białka, bez wyjątku. Białko powinno być dla kota całkowicie nowe albo przynajmniej takie, z którym nie miał styczności przez ostatnie 2 lata (tak, żeby organizm nie miał wypracowanej odpowiedzi immunologicznej). Zdarzają się oczywiście koty, które jadły już absolutnie WSZYSTKO – wtedy dobrze zacząć po prostu od czegoś najmniej popularnego.
Na pierwszy rodzaj białka dobrze sprawdza się kangur, jeleń, bawół, koń, koza, struś, przepiórka czy królik.
Jak już znajdziesz karmę, którą Twój kot lubi i na którą dobrze reaguje, trzymaj się jej rzeczywiście przez minimum 8 tygodni. Ten czas nie jest przypadkowy. Pozwala on bowiem zregenerować się organizmowi, wyciszyć stanom zapalnym, odrosnąć sierści i wygoić się ranom.
Pro tip: Nie zamawiaj od razu całej furgonetki jednego rodzaju karmy. Wiem z doświadczenia, że w wielu przypadkach kot Ci nawybrzydza, a Ty zostaniesz z kilkudziesięcioma puszkami karmy zbierającymi kurz i portfelem chudszym o kilkaset złotych.
Pro tip 2: To, że jedna karma z konia Twojemu jaśniepanu (lub jaśniepannie) nie odpowiada, nie oznacza, że inna nie okaże się strzałem w dziesiątkę. Kupuj małe ilości i w końcu trafisz. Próbuj, a znajdziesz.
Do diety wprowadzamy drugi, nowy rodzaj białka (nie eliminując poprzedniego – możemy stosować je zamiennie). Może to być któreś z wymienionych wyżej białek lub coś nieco mniej egzotycznego – np. jagnięcina czy indyk.
Jeśli kot reaguje świetnie – to świetnie. Jeśli jednak występuje jakakolwiek reakcja niepożądana, należy natychmiast wrócić do przetestowanego, bezpiecznego białka z poprzedniego etapu jako jedynego białka. Zapisz sobie, że testowane białko nie działa i nie wracaj do niego przynajmniej przez kolejne 2 lata.
Pro tip: Dieta eliminacyjna u kota to czasem seria niepowodzeń poprzeszywana sukcesami. Łatwo się w tym wszystkim pogubić. Bardzo pomocne jest prowadzenie dzienniczka żywieniowego i zapisywanie kolejnych etapów, postępów, karm lubianych, nie lubianych, dobrze tolerowanych i niedobrze tolerowanych. To naprawdę dużo ułatwia!
Kolejne etapy to tak naprawdę powtórzenie etapu drugiego. Dodajesz po kolei nowe białka na 6-8 tygodni i sprawdzasz, czy kot ma się dobrze.
Ostatecznym celem diety eliminacyjnej jest znalezienie kilku (5, może 6) rodzajów białka, które Twój kot dobrze toleruje, które są dla niego bezpieczne. Możesz oczywiście szukać dalej, ale nie ma takiej potrzeby. 5-6 bezpiecznych rodzajów białka wystarczy, żeby zaspokoić potrzeby żywieniowe kota i zapewnić mu różnorodność w diecie. Jeśli już je znajdziesz – gratulacje! Dietę eliminacyjną możesz okrzyknąć sukcesem.
Niektórzy, jako element diety eliminacyjnej, zalecają także wykonanie tak zwanej „próby prowokacyjnej” (czy też „testów prowokacyjnych”). Polega ona na jednorazowym podaniu kotu białka, które podejrzewamy o wywoływanie reakcji alergicznej i sprawdzenie, czy rzeczywiście to ono było winowajcą.
Jest to jedna szkoła przeprowadzania diety eliminacyjnej. Osobiście jestem zwolenniczką drugiej szkoły, bo nie uważam tego za niezbędne. Jeśli znasz już bezpieczne białka, które Twój kot może swobodnie jeść, to próba prowokacyjna jest tak naprawdę zaspokojeniem naszej ludzkiej ciekawości. Jednocześnie dla kota wiąże się z potencjalnymi konsekwencjami zdrowotnymi i czasowym dyskomfortem. Nie kwestionuję jednak, że są przypadki, kiedy taki ruch ma sens. Jeśli masz wątpliwości, skonsultuj się w tej sprawie z zaufanym weterynarzem i/lub dietetykiem.

Wspomniałam już o tym, że suplementy, które podajesz kotu na diecie eliminacyjnej, nie mogą zawierać białka innego niż to, które aktualnie stosujecie. To pierwsza i najważniejsza zasada dotycząca suplementów w diecie eliminacyjnej.
Warto też zwrócić uwagę na nieoczywiste składniki suplementów, które mogą powodować reakcje alergiczne. Na przykład drożdże browarnicze. To świetny suplement, ale niektóre koty źle na niego reagują. Jeśli zatem, mimo ścisłej diety monobiałkowej, kot nadal źle się czuje, nie zaszkodzi też wykluczenie preparatów z drożdżami.
Niektóre suplementy mogą jednak okazać się pomocne w walce z alergią. Na przykład kwasy Omega 3, które regulują stany zapalne i wspomagają pracę bardzo wielu organów (w tym jelit). Ale uwaga – Omega 3 suplementuje się kotom pod postacią oleju z łososia. Jeśli podejrzewasz, że Twój kot może mieć alergię właśnie na to białko, niestety olej może potencjalnie wywołać odpowiedź immunologiczną. Teoretycznie nie powinien, ale w praktyce bywa, że nie jest wystarczająco dobrze oczyszczony i może zawierać białko łososia.
Kolejnym suplementem, który może pomóc w przywracaniu dobrego zdrowia układu pokarmowego (szczególnie jeśli kot długo zmagał się z niezdiagnozowaną alergią) jest maślan sodu. Wspiera on odbudowę kosmków jelitowych, poprawia przyswajanie pokarmów i perystaltykę.

Dieta eliminacyjna brzmi jak niezłe zamieszanie. W związku z tym wiele osób (czasem nawet za poleceniem weterynarza) przestawia kota na karmę hipoalergiczną. Jest zdecydowanie łatwiej i szybciej – ale na tym zalety się kończą.
Karma hipoalergiczna bazuje zazwyczaj na białku hydrolizowanym. Oznacza to, że cząstki białka w procesie produkcyjnym są rozbijane na mniejsze – tak, żeby przeciwciała w organizmie kota miały mniejsze szanse na ich rozpoznanie, a w konsekwencji na wywołanie reakcji alergicznej. Niestety okazuje się, że cząstki bywają wciąż na tyle duże, że mimo wszystko wywołują alergię. Przykładowo, jeśli kot jest uczulony na kurczaka, karma z hydrolizowanym białkiem kurczaka (na którym bazuje większość karm hipoalergicznych) może nie być dla niego bezpieczna. To samo tyczy się suplementów, których bardzo duża część zawiera hydrolizowanego kurczaka jako dodatek.
Drugą kwestią jest sama forma i skład karm z hydrolizowanym białkiem. Są to karmy suche (co samo w sobie nie jest dobrym rozwiązaniem), z dużą ilością węglowodanów, zbóż lub soi, które są całkowicie zbędne w diecie kota (który w końcu jest obligatoryjnym mięsożercą). Dodatkowym problemem jest też niska smakowitość takich karm. Wiele kotów po prostu nie chce ich jeść.
Dieta eliminacyjna oparta na dobrej jakości karmie monobiałkowej jest jak dotąd najlepszym rozwiązaniem na alergię pokarmową u kota. Nie mam wątpliwości, że jeśli są ku temu przesłanki i zdecydujesz się na taki krok, raczej prędzej niż później sobie za to podziękujesz.
Więcej artykułów znajdziesz już za niedługo w naszej aplikacji PETiFEED.
Autorka: Emilia Obłuska, kocia behawiorystka